![]() Przyniosłem dzisiaj do domu kolejną płytę z kolekcji "25 lat Listy Przebojów Trójki" --> 1994 rok... Kurde jakie to były czasy! Błogie czasy liceum...kompletna beztroska, pierwsza wizyta w Anglii - trzy tygodnie dobrej biby w Blackpool, potem jeszcze trochę w Londynie, pierwsze osiemnastki, wtedy jeszcze obowiązkowo na chacie, pod nieobecność rodziców...hehehe...ehh, jak słucham tej płyty to normalnie łezka się w oku kręci...Nie to, że teraz jest źle, ale w 94 roku miałem o 10ton problemów mniej. Nasz wykładowca historii sztuki, pan Bilewicz stwierdził, że dzisiaj tylko ludzie mocno ograniczeni i nie znający się na rzeczy zapierają się przed cyfrową inwazją, Robert Danieluk spojrzał się wtedy na mnie sugestywnie dając mi, słusznie, do zrozumienia, że mowa między innymi o mnie...--> no cóż, wiem... nawet postanowiłem w końcu zainwestować w cyfrową lustrzankę...ale prawda jest taka...że...nie lubię. W kolekcji mojego ojca znalazłem ostatnio kilka starych, analogowych płyt, dużo jazzu, w tym kronikę dźwiękową (chyba) pierwszego festiwalu jazzowego w Sopocie, w 1956 roku i nikt, no nikt mnie nie przekona do wyższości wyczyszczonego, sztucznego dźwięku CD nad dźwiękiem starej trzeszczącej płyty --> świata po prostu nie da się zamknąć w ciągu liczbowym 0 i 1... Nie ma bata... Name: Komentarze: 04.02.2007 :: 21:16 :: 83.18.106.162 |