Widok za oknem zatrzymał się już chyba na dobre. Prawdę pisząc, mam powoli wrażenie, że ta pośrednia pora roku już nigdy się nie skończy i nawet nie zauważę kiedy nadejdzie kolejna zima. Za to w moim życiu same zmiany, zmiany...zmiany...

Image Hosted by ImageShack.us

Kiedy jakaś miła osoba pisała mi w komentarzu do noworocznego wpisu, że w pracy na pewno się zmieni, nie wiedziała pewnie, jak prorocze okażą się jej słowa --> Po miesięcznym okresie przymusowych wakacji zostałem w zeszłym tygodniu "zredukowany" i nie jestem już laborantem w firmie A...

...Ale to jeszcze nie koniec,

Właściwie najlepiej będzie jak opowiem chronologicznie.

Dwa tygodnie temu postanowiłem, wbrew sobie, w końcu zainwestować w lustrzankę cyfrową. Sądząc, że moja sytuacja finansowa jest w miarę stabilna, zamówiłem ze Stanów najwyższy model Canona...a co tam... Zeszły tydzień zaczął się od telefonu w sprawie pewnego zdjęcia, które udało mi się zrobić w dość obskurnym lokalu w Szkocji. Zdjęcie ma zawisnąć jako element szyldu nad powstającą właśnie kawiarnią w historycznym centrum Gdańska ( prestiż ). Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się że na nagranej dwa lata temu płycie nie ma już żadnych zdjęć. Chwilę potem okazało się, że w ogóle dosyć duża ilości zdjęć wyparowała z mojego archiwum... Pobiegłem szybko do sklepu, kupiłem dysk zewnętrzny i przez kilka dni ratowałem co tylko dało się jeszcze uratować...Jak już myślałem, że nikt i niczym mnie nie zaskoczy, moja szefowa poinformowała mnie o niemożliwości dalszej współpracy, wynikającej ze słabej sytuacji finansowej firmy...

A wczoraj dostałem jeszcze maila ze Stanów, że ten cholerny aparat będzie "trochę" droższy...

Reasumując, mam wrażenie, że podobnie jak z tą zastałą aurą za oknem, przestanę w końcu zwracać uwagę na kolejne wyśmienite wiadomości i nie zauważę nawet nadejścia następnej pory roku...
Name:


Komentarze: