|
Pomyślałem sobie, że dzisiaj wstawię zdjęcia z czasów kiedy na przeciw okna stały stare baraki po firmie istniejącej jeszcze w czasach głębokiego PRL. Nazywała sie W.P.H.W. Pamiętam, że można tam było, jakimś dziwnym swędem, nabyć na przykład cytrusy prosto ze skrzynek... jak tylko któraś z sąsiadek dała cynk, że są, matka albo babcia biegły na złamanie karku żeby odstać swoje w kolejce i zdobyć cenne 3 cytryny... czasami wysyłały mnie - to było straszne, tłum bab walczących o jakieś produkty, no i ja biedny, zgnieciony. Potem nastały czasu gospodarki wolnorynkowej i w byłych już barakach W.P.H.W zalęgły się rozliczne hurtownie i inne takie... był tam nawet przez pewien czas lombard, w którym drogą kupna nabyłem kiedyś, jakieś radio. Koniec końcem baraki na kilka ostatnich lat swojego bytu przekształciły się w centrum hurtowni odzieżowych, dzięki czemu w sytuacjach kryzysowych, wystarczyło przeskoczyc przez płot i nabyc brakujące części garderoby... w moim przypadku chodziło głównie o skarpetki, po które w sytuacjach najkryzysowniejszych biegałem boso (tzn.:w samych butach!)...
![]() ![]() Name: Komentarze: |