|
Śmigam po tym internecie i śmigam, oglądam coraz więcej zdjęć i coraz częściej widzę coraz więcej miernoty, nudnych fotografii, w których forma już dawno przerosła treść, albo takich które tylko naśladują. Kilka kolejnych stron uruchomionych ostatnio przez moich kolegów, moje własne zdjęcia - wszystko to aż na kilometr śmierdzi nędzą, powielane w nieskończoność te same ujęcia, te same pozy modelek, te same tematy, śliczne zdjęcia, za którymi nic nie stoi... Za każdym razem jak dopada mnie ta myśl, szukam wytchnienia u klasyków. Jednym z nich jest kompletnie nieznany w Polsce fotoreporter, którego krótka, zakończona tragicznie kariera przypadła na przełom lat 70'tych i 80'tych. Olivier Rebbot, jeden z najbardziej znanych fotografów wojennych (i nie tylko) tamtego okresu, był tak dobry, że mimo, iż jego kariera trwała zaledwie kilka lat, to do dzisiaj jedna z najbardziej prestiżowych nagród dziennikarskich, przyznawana przez Overseas Press Club, nazywana jest jego imieniem. Zachęcam do obejrzenia niezwykłych zdjęć tego niesamowitego człowieka --> znajdziecie je na stronach Agencji Contact Press Images, a także w specjalnym wydaniu The Digital Journalist, poświęconemu właśnie Rebbotowi. Polecam. ![]() Name: Komentarze: |