|
Wróciłem właśnie z Łeby gdzie realizowałem kolejne szalone zlecenie. Red Bull X - fighters <-- tak nazywało się fotografowane przeze mnie przedsięwzięcie, polegało na tym, że na plaży w Łebie ustawiono wielką scenę, a na niej jeszcze większy telebim, na którym licznie zebrana gawiedź oglądała wyczyny latających do góry nogami motocyklistów. Następnie na tą samą scenę weszło kilku Dj-i w celu nakręcenia baletu do tzw. białego rana. Zasad latania na motorze mimo kilkugodzinnej transmisji nadal nie kumam. Zrozumiałem natomiast kilka prostych zasad panujących pod sceną, w części dla "się bawiących". Po pierwsze nawet latem, i nawet na plaży, można chodzić w białych kozaczkach. Po drugie należy pamiętać, że nasz status, na takich młodzieżowych imprezach, wyznaczają okulary, przeciwsłoneczne oczywiście i nie ma kompletnie znaczenia fakt, że jest już noc, jest ciemno, i że nosząc je potykamy się o własne nogi. Po trzecie trzeba się jebitnie nawalić jeszcze przed imprezą, bo przecież nigdy nie wiadomo, czy na imprezie, sponsorowanej przez producenta najsłynniejszego dodatku do wódy, będzie co pić. Po czwarte rzyga się zawsze w kierunku sceny. Po piąte jeżeli jesteś laską ( modną ) to musisz zrobić WSZYSTKO aby znaleźć się w namiocie dla VIPów, w którym jak wiadomo drinki są free (mogłem napisać "za darmo", ale w namiocie dla VIPów wszystko było raczej "free"...). Jak WSZYSTKO to wszystko, majtki też...Po szóste, jeżeli już Cię wywalą z VIPnamiotu to pamiętaj, żeby upchać do kieszeni tyle drinków, Redbulla, i żarcia ile się da ( WAŻNE: Nie zapomnij aby już zawczasu mieć na sobie dużo kieszeni! ). No i najważniejsza zasada, cokolwiek by się działo, bądźcie POZYTYWNI!!!. ![]() A tak poważnie, to ze swojego pierwszego wyjazdu do Łeby pamiętam niewiele, właściwie tylko to jak w środku nocy, po wypiciu 1/2 litra postanowiłem iść na piechotę do Szwecji. Na szczęście znalazł się ktoś kto widział jak ginę pod wodą i mnie z niej wyciągnął. Byłem tak nawalony, że nawet nie wiem kto to był, co gorsze nawet mu nie podziękowałem. Pamiętam również, że wódkę dostałem od jakiś kolesi, którzy stwierdzili, że wolą moje Wino od swojego Smirnoffa i postanowili się zamienić. Byli z Łodzi. Przypomniało mi się to bo teraz, pod sceną zalegało kilku małolatów opijających się do nieprzytomności browarem, wykrzykujących, że "..tak się bawi Łódź...". Czasy się zmieniły, my piliśmy raczej tanie Wino, a ci kolesie przytaszczyli ze sobą tyle piwa, że mogli je rozdawać. No i my nie mieliśmy takich ciuchów, nie wspominając o tych przeciwsłonecznych okularach...Młodzież się zmienia i to chyba proces naturalny, bo przecież zmieniają się czasy i rzeczywistość, w której przychodzi nam dorastać. W intrygujący sposób o młodzieży, szczególnie tej bogatej, opowiada Lauren Greenfield. Warto popatrzeć na jej zdjęcia, i warto obejrzeć filmy, które również znajdziecie na jej stronie. Greenfield jest moim zdaniem jednym z najciekawszych dokumentalistów naszych czasów, talentem wszechstronnym, o godnym podziwu uporze i konsekwencji. Poza tym, jej zdjęcia czasami przypominają mi moją nastoletnią młodość. Wracają miłe wspomnienia, z Łeby też... Name: Komentarze: 13.12.2007 :: 16:32 :: 82.177.24.73 23.08.2007 :: 13:37 :: 212.2.100.133 13.08.2007 :: 20:47 :: 83.13.13.10 13.08.2007 :: 18:46 :: 193.189.116.2 12.08.2007 :: 16:11 :: 89.100.44.134 05.08.2007 :: 16:15 :: 193.189.116.2 01.08.2007 :: 19:11 :: 24.185.65.253 |