|
Drzewa wokół szumią na wietrze, pod nimi ze spuszczonymi głowami stoi rodzina i najbliżsi przyjaciele, wszyscy spoglądają ponuro na znikającą pod ziemią trumną. Ktoś zdążył jeszcze rzucić kwiaty, słychać szlochanie kilku zebranych na tej ponurej ceremonii dam. Na alejce znajdującej się powyżej grobu stoi kilku muzyków, grają Lacrimosę, gdy trumna uderza o dno grobu. Wszystko jest dokładnie tak jak zaplanował, szary, deszczowy poranek, szum drzew i Mozart. Nie można wyobrazić sobie lepszego zejścia ze sceny. Kim był ów tajemniczy człowiek ukrywający się pod pseudonimem Okno? Co pchnęło w kierunku śmierci? ![]() Trudno znaleźć odpowiedzi na wszystkie frapujące pytania. O autorze tego bloga wiemy niewiele. Urodzony trzydzieści lat temu w przeciętnej mieszczańskiej rodzinie. Na prawdę nazywał się Zdzisław, nie najlepsze imię dla małego chłopca ale rodzice do końca nie mogąc wybrać takiego, które zadowoliłoby ich oboje wybrali, na złość sobie zapewne, imię księdza udzielającego chrztu. Szykanowany i wyśmiewany, Mały Zdzisio spędzał szkolne przerwy schowany w najciemniejszym kącie korytarza. Kiedy większość jego rówieśników grała po szkole w piłkę, bawiła sie w wojnę lub wyścigi rowerowe, Zdzisław wracał szybko do domu i godzinami wpatrywał się w ponury widok za oknem. Dzień za dniem, powoli weń wrastając. On jeden zawsze dostrzegał w nim różnice, nawet wtedy gdy inni niczego nie widzieli. Pierwszy aparat podsunął mu Ojciec, chociaż na początku nie wykazał nim większego zainteresowania. Zaczął fotografować, dopiero kiedy zrozumiał, że tylko aparatem może zarejestrować niewidzialne dla innych różnice. Powoli, nie wiedzieć nawet kiedy, uzbierał kilkaset zdjęć, kolekcję jedynych niepowtarzalnych i dla wielu, niewidzialnych momentów tego z pozoru nudnego miejsca. Najgorsze nastąpiło jednak gdy swoje zdjęcia zaczął pokazywać na specjalnie zmajstrowanym blogu. Okazało się bowiem, że to nie ludzkie oczy nie widzą tak oczywistych różnic, a umysł, za leniwy by zwracać na nie uwagę. Im więcej zdjęć tym bardziej niemi zdawali się być odbiorcy. Poddał się kilka tygodni temu. Uznał, że nie ma już siły na dalszą walkę. Zorganizował swą eutanazję tak by była bezbolesna i szybka. Lekarz, który mu w tym pomagał, twierdzi, że umierając cały czas się uśmiechał. Tak kończy się ta dziwna historia, historia jednego okna i jednego okiennika. wokół znikającej pod zwałami ziemi trumny nie ma już nikogo. Zebranych ludzi przegnała stąd śnieżna zamieć. Pozostali jedynie zasypujący grób grabarze i kapela, opłacona z góry za dwie godziny grania... Name: Komentarze: 05.02.2008 :: 14:45 :: 62.121.129.226 08.01.2008 :: 17:39 :: 83.175.191.144 20.11.2007 :: 17:17 :: 213.136.235.210 16.11.2007 :: 19:23 :: 212.76.37.198 15.11.2007 :: 08:52 :: 83.25.246.175 13.11.2007 :: 22:04 :: 213.134.160.230 13.11.2007 :: 18:18 :: 82.177.11.130 13.11.2007 :: 16:11 :: 85.198.237.231 13.11.2007 :: 14:02 :: 83.11.113.155 13.11.2007 :: 07:09 :: 62.21.72.3 |