Brzmi śmiesznie?

Kilka dni temu, dzięki uprzejmości i pomocy Rektora Politechniki i jego żony, dotarłem do pani Gizeli, rodowitej Gdańszczanki, urodzonej w 1931 roku, Niemki. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć jakim szczęściem jest odnalezienie takiej osoby i jakim jest ona skarbem z punktu widzenia historii naszego miasta. Miasta, które przez Rosjan, i później Polaków było regularnie "odniemczane". Radość moja była tym większa, że kiedy przyszedłem do pani Gizeli z aparatem i dyktafonem, czekała tam na mnie jeszcze jej siostra, pani Waltrout.

Rozmowa była jak podróż w czasie, ulice miały dalej niemieckie nazwy, stały przy nich domy, które nasze pokolenie zna tylko ze starych zdjęć i historycznych opracowań. Najciekawsze było jednak Gdańskie mieszczaństwo, mieszanina wszelkich narodowości z dużym akcentem na Niemców, Polaków i... Żydów.

Ci ostatni utkwili w pamięci sióstr najbardziej.

Zalewając już drugą szklankę owocowej herbaty, pani Gizela, mówiąca nadal z silnym, niemieckim akcentem, rozpoczęła opowieść, która na dobrych kilka minut pozbawiła mnie tchu. Był podobno, w Gdańsku sklep mięsny, prowadzony przez Żydowskich właścicieli. Mieścił się w okolicach ulicy Świętojańskiej. Na schodach tego sklepu, zdaniem pani Gizeli, znajdowały się ukryte stalowe łańcuchy, a zaraz za nimi dziura, w którą wpadały, zwabione słodyczami, niemieckie dzieci. Pani Gizela dokładnie pamięta, jak matka przestrzegała ją by tam nie chodziła i broń Boże nie puszczała tam, młodszej o 3 lata siostry. Każde niemieckie dziecko, które spadało ze schodów trafiało prosto na rzeźnicki stół, gdzie błyskawicznie zrywano zeń ubranie, a następnie po poćwiartowaniu mielono. Gotowy produkt, najczęściej w formie wędzonej kiełbasy sprzedawano Polakom.

Nie umiem opisać uczucia z jakim słuchałem tej i kilku jeszcze równie zaskakujących historii. W szkole uczymy się o tym już w podstawówce, potem jeszcze o tym czytamy, z okazji różnych rocznicowych obchodów często mówi się o tym w telewizji, ale ponieważ moje pokolenie jest już drugim po wojnie, nigdy nie spodziewałbym się, że przyjdzie mi jeszcze zetknąć się hitleryzmem w moim życiu. Przecież to nie możliwe. Zawsze wydawało się mi, że Niemcy, ci którzy przeżyli wojnę, jednak zrozumieli czym był holocaust, i że nie da się 70 lat później, w dobie telewizji i radia, i puszczanych tam audycji, spotkać ludzi żywcem wyciętych z faszystowskich Niemiec.

Image Hosted by ImageShack.us

A jednak. Kiedy wróciłem do domu i przesłuchałem to nagranie jeszcze raz, zdałem sobie w końcu sprawę, że tak naprawdę ta kobieta jest taką samą ofiarą wojny jak Żydzi, na których tak pluje.

Ironią losu jest fakt, że jej ojciec zginął w pierwszych dniach wojny --> został, na jej oczach rozstrzelany za ukrywanie Polaków i...Żydów.

To jak, brzmi śmiesznie?
Name:


Komentarze:

29.06.2007 :: 08:23 :: 87.204.24.100
okno
a skąd Panna zna moją Babcię?

Nagranie, choć z przyczyn technicznych okrojone, bedzie dostępne na specjalnie zmajstrowanej stronie internetowej --> ale jeszcze nie wiem kiedy, ponieważ najpierw muszę skończyć zdjęcia.

28.06.2007 :: 08:51 :: 195.250.37.163
Olala
Strasznie jestem ciekawa o czym jeszcze rozmawialiscie, poza kiełbasa, czy mozna gdzies przesluchac tego nagrania? a Twoja Babcia to nie jest też taką starą gdańszczanką? zawsze mi się wydawało że jest.