...ale wiem, że nie jestem osamotniony w tym moim uczuciu , kochają go miliony, za niesamowite operowanie kolorem, za tematy, którymi się zajmuje, za wręcz nierealne sytuacje, które potrafi wyłapać z całej otaczającej go, pozornie szarej i zwykłej, rzeczywistości.
Uwielbiam tego gościa właśnie za tą ostatnią umiejętność, za talent do tworzenia przedziwnych kompozycyjnie układów, z pozoru nierealnych, wręcz niechlujnych, a jednak jak najbardziej prawdziwych. Biorąc pod uwagę moją ze schematami wojnę i nieukrywaną skłonność do chaosu, nie powinno to nikogo dziwić.

Alex Webb, bo o nim mowa, to jeden z moich ulubionych dokumentalistów. Ostatnio była nawet w Polsce jego wystawa, tym którzy byli zazdroszczę, ci którzy olali niech żałują...Spośród wszystkich znanych mi jego fotografii, najbardziej utkwiło mi w pamięci zdjęcie zrobione w dzień zamachu na WTC 11/09/2001. --> w tle dopalające się zgliszcza zawalonych wież i dym przysłaniający słońce, a na pierwszym planie oglądająca to z dachu, kompletnie wyluzowana rodzinka zalegająca na swoich plastikowych leżakach. Czysty obłęd.

Image Hosted by ImageShack.us

A to zdjęcie wyciągnąłem z archiwum, bo wydawało mi się, że pasuje do opowieści o Webbie, ale może się mylę...
Name:


Komentarze: