Pisząc szczerze, to mam nadzieje, że aż tak źle nie będzie. Bo cały Nowy Rok odchorowywałem w łożu... a co odchorowywałem... no Sylwestra oczywiście, który dla moich znajomych i dla mnie zaczął się nieco wcześniej, niż normalnie, w piątek i skończył dwoma solidnymi knockoutami ( bez odbioru w sobotę )...

No nic, miało być hucznie i było.

Kiedy już wstałem i odzyskałem możliwość świadomego kontrolowania zarówno, członkami zewnętrznymi, jak i wewnętrznym procesem myślowym, to przysiadłem się do komputera i spokojnie poserfowałem.

...i na blogu pana Pattersona (na którym można ostatnio znaleźć bardzo ciekawe wpisy na temat okładek płyt i fotografach, którzy je tworzyli-->warto zobaczyć) znalazłem wpis o Wiliamie Gedney'u, który również fotografował świat za oknem swojego mieszkania, a poza tym robił inne świetne zdjęcia Nowego Yorku i nie tylko w latach 50',60' i 70'.

Generalnie, mimo nieco nadmiernego uhucznienia obchodów Sylwka, nie wszystek umarłem i z nowymi siłami wracam do życia.

Image Hosted by ImageShack.us
Name:


Komentarze: