| OKNO |
| Działaczka ponadczasowa 23/04/2007 14:17 Link Komentuj (1) Na potrzeby mojego, gdańskiego projektu portretowałem ostatnio, bardzo miłą panią Janinę. Od 62 lat mieszkankę gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz. Pani Janina opowiedziała mi pokrótce całe swoje życie, mówiła o tym jak jako nastoletnia dziewczynka ratowała żydów przewożonych w bydlęcych wagonach przez stację, obok której mieszkała. O tym jak będąc członkiem AK pomagała żołnierzom tej formacji. Po wojnie brała czynny udział w odbudowie Gdańska, Pracowała w Stoczni i uczyła młodszych od siebie pisania i czytania. W latach 60tych musiała przejść na rentę, z powodu obrażeń odniesionych w czasie wojny, kiedy pobita przez SSmana, była przez kilka tygodni sparaliżowana, po wojnie uszkodzony kręgosłup zaczął znowu szwankować i pani Janina do dzisiaj ma straszne problemy z chodzeniem. Mimo to nie przestała działać. Założyła jedną z pierwszych w Polsce organizacji zrzeszających najmłodszych żołnierzy AK. Nadal czynnie wspomagała odbudowę miasta. Pracowała z młodzieżą, latami wożąc dzieciaki z Gdańskich szkół trasą tzw. Marszu Śmierci z Obozu Koncentracyjnego Sztuthoff... Ale żeby móc tego wszystkiego dokonać, szczególnie w czasach PRL'u, pani Janina musiała być członkiem nie zawsze niezależnych organizacji. ZSMP, ZBOWID, Itp...Kiedy nastały czasy tzw. "Wolności" i już nikt nikogo nie miał szykanować, pani Janinie wytknięto współpracę z tymi właśnie organizacjami. Światowy Związek AK jak tylko powstał wyklął założoną przez panią Janinę organizację i uznał ją za działalność komunistyczną. Władze miasta, dla którego zrobiła tak wiele, odżegnują się od jakiejkolwiek pomocy, nawet kiedy chodzi o organizację wspomnianego wcześniej rajdu z KL Sztuthoff. Na koniec dodam tylko, że pani Janina od zawsze była członkiem opozycji antykomunistycznej, czynnie ją wspomagając, w jej mieszkaniu pełno jest pamiątek z tego okresu. Pamiątek, na tyle cennych, że część z nich przejęło od niej muzeum Solidarności. Całe swoje życie "Romana" --> pseudonim AK --> poświęciła na pomaganie innym i działanie na rzecz wspólnoty i miasta, w którym przyszło jej żyć. Nigdy nie zważała na ustrój, partyjnych macherów i ich groźby i prośby, ale wtedy trzeba było umiejętnie lawirować pomiędzy trybami tej komunistycznej machiny, żeby móc osiągnąć więcej dla innych. Przykro mi, że ta sama działalność, która kiedyś ratowała komuś życie, dzisiaj wytykana jest pani Janinie jako grzech przez tych, głównie, których dupska były wtedy ratowane... Ale pani Janina nie narzeka...gdyby tylko udało się załatwić autokar i móc, choć raz jeszcze, pojechać z młodzieżą... ![]() |
| Soth Patterson Greenfield Stoddart Danieluk Lamson Magnum Contact Panos VII Digital Journalist Zapomniane Miasto Mechanik 2008 wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad [Księga gości] Wyślij wiadomość |