Biegam, latam, załatwiam, śmigam, fotografuję, mknę, znowu fotografuję, następnie odbieram telefony, o kolejnych awariach się dowiaduję, znikam, nie mam czasu, a jak mam to w samochodzie, szlag mnie trafia, nie odbieram już telefonów, bo nie mam czasu, bo biegam, latam, załatwiam...

...śmigam...

...fotografuję.

Image Hosted by ImageShack.us

Warsztaty "Świat Mało Znany" już skończone, i chociaż fizycznie skatowały mnie kompletnie, to biorąc pod uwagę moje ostatnie doświadczenia z tzw "normalnymi" fotografami, muszę przyznać, że praca z tymi "nienormalnymi" turbodoładowała moje baterie. Pierwszą sprawą, od której zaczynałem dwa lata temu, dokumentowanie pracy niepełnosprawnych artystów było odtworzenie --> oczywiście według moich subiektywnych spostrzeżeń --> ich odmiennego postrzegania rzeczywistości. Przez cały ten czas moje założenia, chociaż na bieżąco realizowane pozostawały tylko domysłami. Aparat fotograficzny, w przeciwieństwie do płótna i pędzla, rejestruje dokładnie to, co w chwili robienia zdjęcia widziało oko fotografa, ponad to na filmie pozostaje również zarejestrowany sposób widzenia samego autora, to jak patrzy na świat, co przyciąga jego uwagę, co odrzuca, sposób w jaki widzi plamy, barwy czy zwykłe kierunki. Dzięki tym właśnie właściwościom fotoaparatu mogłem zajrzeć do umysłów moich warsztatowych podopiecznych, aby naocznie przekonać się, które z moich założeń się sprawdziły, a które były kompletnie nietrafione.
Ponad to dzięki uczestnictwu w warsztatach udało mi się popchnąć do przodu temat "Szalonych Artystów", bo ostatnio troszkę go zaniedbałem. Może latem, w końcu dojadę do pana Damiana Rebelskiego w Bydgoszczy i zrobię zdjęcia, o których myślę już od roku...
Name:


Komentarze: