| OKNO |
| Samoza weekend 02/07/2007 00:20 Link Komentuj (3) W ten weekend, dzięki pomocy pani Ewy, udało mi się w końcu ściągnąć płytę, której szukałem przez dobrych kilka lat --> muzykę z filmu Under Fire, zmajstrowaną przez Jerrego Goldsmith'a --> Sam film był świetny. Główną rolę, amerykańskiego fotografa wojennego imieniem Russell Price, grał Nick Nolte, obok niego Gene Hackman. Historia opowiada o rewolucji w Nikaragui i ostatnich tygodniach dyktatora Samozy. A wiecie, kto w czasie wspomnianej rewolucji robił najlepsze zdjęcia?...--> Susan Meiselas oczywiście. Jej zdjęcia to prawdziwe ikony. Nie ma chyba bardziej znanego zdjęcia z tej rewolucji od TEGO przedstawiającego rewolucjonistę ciskającego w żołnierzy koktajlem Mołotowa. Było ono reprodukowane przez samych rewolucjonistów jeszcze w czasie walk. Pojawiało się najpierw jako graffiti na ścianach, potem trafiło na koszulki, flagi i transparenty. Polecam stronę tej Pani, na której znajdziecie więcej informacji o jej działalności, i o niesamowitej instalacji którą zmajstrowała klika lat temu, wieszając wielkie reprodukcje swoich rewolucyjnych zdjęć w miejscach gdzie zostały zrobione. ...a muzyka jest genialna i od 24h chodzi na okrągło. Punkin' Mozart 06/07/2007 12:16 Link Komentuj (2) ![]() Czy zastanawialiście się kiedyś do jakich kategorii muzyki, w odniesieniu do dzisiejszych standardów, kwalifikowali się tacy specjaliści jak Mozart, Bach czy Heandel?... bo ja ostatnio tak. Doszedłem do następujących wniosków: Mozart - zdecydowanie PUNK --> bardziej ze względu na jego rozpustny styl życia, chlanie i pełen odlot. Bach - ARKA NOEGO --> nie ukrywam, że oprócz jego religijnego zacięcia, duży wpływ na moją decyzję ma również ogromna ilość dzieci. Vivaldi - pracował jako ksiądz w szkole dla dziewcząt i komponował rytmiczną, niepozbawioną pozytywnego odlotu muzykę --> czyli co, REGGAE?... Heandel - mam wrażenie, że jego stosunek do kobiet był zbliżony do tego, który dzisiaj lansuje Snoop Dog, poza tym podobnie jak u Vivaldiego, jego muzyka jest rytmiczna i wpadająca w ucho. Jak każdy wtedy, lubił wypić... --> RAP Beethoven - po wysłuchaniu V symfonii chciałoby się napisać GOTHIC, ale pozostałe na czele z IX, czy Eroicą to już bardziej ROCK SYMFONICZNY. No i jeszcze ta jego kameralistyka...( polecam Sonaty w wykonaniu Mitsuko Uchidy ) --> coś jak CZESŁAW NIEMEN? Rachmaninoff - METAL --> dużo, ponuro i z wielkim pierdolnięciem... Ulica 10/07/2007 20:24 Link Komentuj (0) Ku mojemu ogromnemu zadowoleniu, po prawie dwóch miesiącach, odzyskałem swój cyfrowy aparat. W tym czasie, różnym ludziom, udało się go prawie oczyszcić, zepsuć, wysłać go do Wawy, zreperować i nie odesłać , wyprowadzić mnie kompletnie z równowagi, stracić jedno MEGAważne zlecenie, znów zreperować, w końcu przysłać go do mnie...i ponownie zabrudzić matrycę --> reasumując, po dwumiesięcznej eskapadzie jesteśmy w punkcie wyjścia... Tym czasem lato mija pod znakiem jesieni. Mam wrażenie, że aura, podobnie jak inne dziedziny naszego życia, również podlega globalizacji. Przyznam się Wam szczerze, że mimo wszystko, mnie taka pogoda bardzo odpowiada, a ostatnie wichury wprawiły mnie w bardzo miły nastrój. W niedzielę, korzystając z wolnej chwili, czmychnąłem za miasto i ponad godzinę spędziłem leżąc na środku pola i słuchając szumiącego...wszystkiego --> krzaków, zboża, drzew i traw. ![]() W opisie GG bohaterki tej afery, która notabene, faktycznie pojechała do Palestyny, znalazłem bardzo ciekawą sprawę. Kiedyś czytałem o tym projekcie, ale teraz dzięki podanemu przez nią linkowi mogłem go zobaczyć w całości. Super sprawa, fotografia, która staje ponad podziałami i udowadnia, że cokolwiek by o tym nie powiedzieć i jakkolwiek by tego nie przekręcać i tak zawsze wyjdzie na to, że wszyscy jesteśmy tacy sami... Idąc dalej tym tropem, wlazłem na stronę JR, artysty odpowiedzialnego za całą akcję. Zawsze miałem skłonność do graffiti, które było moim zajęciem zaraz przed fotografią, nie ma się zatem co dziwić, że aż tak prace tego artysty przypadły mi do gustu. Formę przekazywania fotografii, którą majstruje JR uważam za przełomową. Galeria Bezdomna?! --> To dopiero jest bezdomna galeria, wprost na ulicy! Swoją drogą --> i tak wiem, że nie uwierzy...--> trzymam kciuki za tą Łajzę w Palestynie. Gorąc 16/07/2007 21:22 Link Komentuj (4) Chryste...jak gorąco...Przysięgam, w takiej temperaturze nie da się nawet myśleć, nawet o gołych babach. W pracy nie mam klimatyzacji, a moje okna wychodzą dokładnie na południową stronę.Uff... Wczoraj było lepiej. ![]() Kurki 21/07/2007 22:46 Link Komentuj (1) Mienię się być tegorocznym mistrzem grzybobrania ( w klasie Familijnej ). Jako pierwszy w swojej rodzinie zebrałem Prawdziwki. A dzisiaj jadłem wyśmienity makaron z sosem z Kurek. Ehhh...te sosy z Kurek... ![]() Polecam czytającym tego bloga, wizytę na stronach Magnum, gdzie pojawiła się ostatnio informacja o retrospektywnej wystawie Martina Parr'a w Singapurze. Przeglądając załączone tam portfolio trafiłem na TO zdjęcie. Piszę o nim ponieważ, przypomina mi ono fotografię, którą zrobiłem kilka lat temu w domu starców, pracując nad tematem 18/80. Jego jest chyba jednak lepsze... Warto przy okazji obejrzeć portfolio jednej z trzech osób, które w tym roku dostały się do Magnum. Moim skromnym zdaniem zdjęcia Alessandry Sanguinetti przypominają trochę zdjęcia mojej ulubionej Lise Sarfati. Lubię takie zdjęcia. Poza tym miło wiedzieć, że cokolwiek by nie mówić i pisać o Magnum, jej fotografowie wybierając kolejnych członków nadal mają niesamowity zmysł i umiejętność odkrywania najoryginalniejszych talentów naszych czasów. Rocznica zapomniana 21/07/2007 23:19 Link Komentuj (5) Ale afera! zapomniałem o okrągłej, czwartej rocznicy projektu OKNO. 16 Lipca 2003 roku, o godzinie 22:38, próbując świeżo kupiony aparat, przez wychodzące na ulice, kuchenne okno zrobiłem to zdjęcie: ![]() Jak mogłem o tym zapomnieć... Łeba 30/07/2007 12:38 Link Komentuj (7) Wróciłem właśnie z Łeby gdzie realizowałem kolejne szalone zlecenie. Red Bull X - fighters <-- tak nazywało się fotografowane przeze mnie przedsięwzięcie, polegało na tym, że na plaży w Łebie ustawiono wielką scenę, a na niej jeszcze większy telebim, na którym licznie zebrana gawiedź oglądała wyczyny latających do góry nogami motocyklistów. Następnie na tą samą scenę weszło kilku Dj-i w celu nakręcenia baletu do tzw. białego rana. Zasad latania na motorze mimo kilkugodzinnej transmisji nadal nie kumam. Zrozumiałem natomiast kilka prostych zasad panujących pod sceną, w części dla "się bawiących". Po pierwsze nawet latem, i nawet na plaży, można chodzić w białych kozaczkach. Po drugie należy pamiętać, że nasz status, na takich młodzieżowych imprezach, wyznaczają okulary, przeciwsłoneczne oczywiście i nie ma kompletnie znaczenia fakt, że jest już noc, jest ciemno, i że nosząc je potykamy się o własne nogi. Po trzecie trzeba się jebitnie nawalić jeszcze przed imprezą, bo przecież nigdy nie wiadomo, czy na imprezie, sponsorowanej przez producenta najsłynniejszego dodatku do wódy, będzie co pić. Po czwarte rzyga się zawsze w kierunku sceny. Po piąte jeżeli jesteś laską ( modną ) to musisz zrobić WSZYSTKO aby znaleźć się w namiocie dla VIPów, w którym jak wiadomo drinki są free (mogłem napisać "za darmo", ale w namiocie dla VIPów wszystko było raczej "free"...). Jak WSZYSTKO to wszystko, majtki też...Po szóste, jeżeli już Cię wywalą z VIPnamiotu to pamiętaj, żeby upchać do kieszeni tyle drinków, Redbulla, i żarcia ile się da ( WAŻNE: Nie zapomnij aby już zawczasu mieć na sobie dużo kieszeni! ). No i najważniejsza zasada, cokolwiek by się działo, bądźcie POZYTYWNI!!!. ![]() A tak poważnie, to ze swojego pierwszego wyjazdu do Łeby pamiętam niewiele, właściwie tylko to jak w środku nocy, po wypiciu 1/2 litra postanowiłem iść na piechotę do Szwecji. Na szczęście znalazł się ktoś kto widział jak ginę pod wodą i mnie z niej wyciągnął. Byłem tak nawalony, że nawet nie wiem kto to był, co gorsze nawet mu nie podziękowałem. Pamiętam również, że wódkę dostałem od jakiś kolesi, którzy stwierdzili, że wolą moje Wino od swojego Smirnoffa i postanowili się zamienić. Byli z Łodzi. Przypomniało mi się to bo teraz, pod sceną zalegało kilku małolatów opijających się do nieprzytomności browarem, wykrzykujących, że "..tak się bawi Łódź...". Czasy się zmieniły, my piliśmy raczej tanie Wino, a ci kolesie przytaszczyli ze sobą tyle piwa, że mogli je rozdawać. No i my nie mieliśmy takich ciuchów, nie wspominając o tych przeciwsłonecznych okularach...Młodzież się zmienia i to chyba proces naturalny, bo przecież zmieniają się czasy i rzeczywistość, w której przychodzi nam dorastać. W intrygujący sposób o młodzieży, szczególnie tej bogatej, opowiada Lauren Greenfield. Warto popatrzeć na jej zdjęcia, i warto obejrzeć filmy, które również znajdziecie na jej stronie. Greenfield jest moim zdaniem jednym z najciekawszych dokumentalistów naszych czasów, talentem wszechstronnym, o godnym podziwu uporze i konsekwencji. Poza tym, jej zdjęcia czasami przypominają mi moją nastoletnią młodość. Wracają miłe wspomnienia, z Łeby też... |
| Soth Patterson Greenfield Stoddart Danieluk Lamson Magnum Contact Panos VII Digital Journalist Zapomniane Miasto Mechanik 2008 lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad [Księga gości] Wyślij wiadomość |