OKNO

Jestem, żyję, coś się stało...
03/04/2007 22:58 Link Komentuj (0)


Coraz ciężej zabrać się do pisania ostatnimi czasy. Konflikt Zimowo-Wiosenny już dawno rozstrzygnięty, a ja nie mam siły. W ogóle.

Moje życie zrobiło ostatnio zakręt o 180 stopni i teraz zamiast zajmować się tylko fotografią stałem się również specjalistą d/s marketingu. Życie.

Ale bez obaw, nie wszystek umarłem jak mawiał Poeta, zdjęć robić nie przestałem i nie zamierzam --> tym bardziej, że po tygodniach oczekiwań dotarło w końcu do mnie moje nowe narzędzie pracy.

Image Hosted by ImageShack.us

Okazało się z resztą, że mój nowy aparat, najwyższy model firmy C, nie nadaje się kompletnie do robienia okna. Jest duży i ciężki tak jak lubię, ale strasznie trudno ustabilizować go przy szybie (wszystkie zdjęcia robione są z ręki), a poza tym zanim ja się nauczę tych wszystkich opcji balansu bieli...--> wygląda na to, że okno będzie dalej robione starym, poczciwym G3.


Poradnia
04/04/2007 22:43 Link Komentuj (2)


Na blogu Christiana Pattersona znalazłem właśnie bardzo ciekawą listę porad dla młodych fotografów --> co robić, a czego NIE robić, żeby zostać uznanym fotografem. Moim zdaniem dzięki, zaznaczonym tu strzałkami, uwagom dodanym przez samego Pattersona (oryginalna lista nie została stworzona przez niego...), tekst ten jest nieocenionym kompendium wiedzy dla wszystkich fotografujących.

Mam nadzieję, że nikt nie pozwie mnie do sądu za skopiowanie go do tego bloga.



Advice for Young Photographers:

Do something old in a new way.

Do something new in an old way.

Do something new in a new way. Whatever works, works.

Do it sharp—if you can’t, call it art.

--> I’d like to do something sharp AND call it art.

Do fifty of them—you definitely will get a show.

--> Even if they are sock monkeys.

Do it big—if you can’t do it big, do it red.

--> If logic follows, I can go big AND red, right? What about shiny?

If you don’t know what to do, look up, or down—but continue looking.

--> Look anywhere you damn well please. Look everywhere.

Do celebrities—if you do a lot of them you’ll get a book.

--> Is he talking about what I think he’s talking about?

Edit it yourself.

--> Learn how to edit. Don’t be afraid to ask for help.

Design it yourself.

--> Not all photographers are designers.

Publish it yourself.

--> Start saving your money now, if you can.

Read Darwin, Marx, Freud, Einstein, Benjamin, McLuhan, and Barthes.

Construct your images from the edges inward.

If it’s the “real world,” do it in color.

--> If you do it in color, it becomes more real.

If it can be done digitally, do it.

--> Nevermind tonal continuity and depth, archival permanence, etc.

Be self-centered, self-involved, and generally entitled and always pushing—and damned to hell for doing it.

--> You’ll fit right in.

Don’t do it about yourself, your friend, or your family.

--> This advice does not make sense (insert numerous successful examples to the contrary here).

Don’t dare photograph yourself nude.

--> Clearly the Europeans haven’t heard this one. A copy of Camera Austria without cock and balls is like spaghetti without meatballs…Oh, that’s a terribly fitting analogy.

Don’t look at old family albums.

--> This advice does not make sense. Vernacular photography informs and inspires artful vernacular photography.

Don’t hand-color it.

Don’t write on it.

--> Paging Mr. Frank…

Don’t use alternative processes—if it ain’t straight, do it in the computer.

Don’t gild the lily—a.k.a, less is more.

--> I’ll be damned, he is talking about sex, isn’t he?

Don’t photograph indigent people—especially in foreign lands.

--> Paging Mr. Salgado…

Don’t whine, just produce.

--> Don’t make long lists either. It makes you seem whiny.

-->My own advice to a young photographer would include (among other things):

Do, do, do. Just do it. Shoot.

Do edit your work. Then edit it again.

Don’t be afraid to think big and aim high.

Do think long-term. Don’t be in a hurry.

Don’t be afraid to ask questions.

And don’t forget it’s a very small world.

—–

WHAT WOULD YOU PUT ON YOUR LIST OF DOS AND DON’TS?


Ja w Dzienniku Bałtyckim
06/04/2007 14:38 Link Komentuj (0)


Wszystkich zainteresowanych zapraszam do dzisiejszego, wydania Dziennika Bałtyckiego, gdzie w dodatku "Będzie Się Działo...", na saaaaamym końcu znajdziecie artykuł o projekcie, nad którym pracuję już od ponad roku. Cała strona moja.

więcej informacji znajdziecie TUTAJ --> dodatek Gdańsk, strona 20.

Największe podziękowania z możliwych należą się Pani Kasi Szcześniak, która całą tą sprawą się zajęła.


Do poczytania
07/04/2007 16:37 Link Komentuj (2)


Obiecuję, że to już ostatni wpis na ten temat...ale ponieważ poprzednie linki są mało warte, Tu możecie sobie dokładnie przeczytać wspomniany we wcześniejszym wpisie artykuł.

Image Hosted by ImageShack.us

Oczywiście, jeżeli znacie osoby, które żyły w Gdańsku "od zawsze", i których opowieści warto wysłuchać i ocalić od zapomnienia, chętnie się o tym dowiem.


Wielkie Jajo
08/04/2007 10:41 Link Komentuj (2)

Z okazji Wesołych Świąt, pragnę Wszystkim czytającym i nieczytającym tego bloga...

Image Hosted by ImageShack.us

...życzyć niesamowicie kolorowo wymalowanych jajec --> kurzych bo przecież nie kaczych... arcy smakowicie ostrej ćwikły do pieczeni i żółciuśkiej jak te jaja w środku, baby --> drożdżowej oczywiście, a przede wszystkim...

Image Hosted by ImageShack.us

...dużo więcej luzu w pośladkach, bardziej ironicznego podejścia do naszej Polskiej rzeczywistości, a na niedaleką, mam nadzieję przyszłość, kolorowej i słonecznej wiosny, żebyśmy se wszyscy mogli w końcu porządnie cycki usmażyć.

Image Hosted by ImageShack.us

koniec życzeń.


Jezu, jak ja lubię tego Gościa...
10/04/2007 22:36 Link Komentuj (0)


...ale wiem, że nie jestem osamotniony w tym moim uczuciu , kochają go miliony, za niesamowite operowanie kolorem, za tematy, którymi się zajmuje, za wręcz nierealne sytuacje, które potrafi wyłapać z całej otaczającej go, pozornie szarej i zwykłej, rzeczywistości.
Uwielbiam tego gościa właśnie za tą ostatnią umiejętność, za talent do tworzenia przedziwnych kompozycyjnie układów, z pozoru nierealnych, wręcz niechlujnych, a jednak jak najbardziej prawdziwych. Biorąc pod uwagę moją ze schematami wojnę i nieukrywaną skłonność do chaosu, nie powinno to nikogo dziwić.

Alex Webb, bo o nim mowa, to jeden z moich ulubionych dokumentalistów. Ostatnio była nawet w Polsce jego wystawa, tym którzy byli zazdroszczę, ci którzy olali niech żałują...Spośród wszystkich znanych mi jego fotografii, najbardziej utkwiło mi w pamięci zdjęcie zrobione w dzień zamachu na WTC 11/09/2001. --> w tle dopalające się zgliszcza zawalonych wież i dym przysłaniający słońce, a na pierwszym planie oglądająca to z dachu, kompletnie wyluzowana rodzinka zalegająca na swoich plastikowych leżakach. Czysty obłęd.

Image Hosted by ImageShack.us

A to zdjęcie wyciągnąłem z archiwum, bo wydawało mi się, że pasuje do opowieści o Webbie, ale może się mylę...


Działaczka ponadczasowa
23/04/2007 14:17 Link Komentuj (1)


Na potrzeby mojego, gdańskiego projektu portretowałem ostatnio, bardzo miłą panią Janinę. Od 62 lat mieszkankę gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz. Pani Janina opowiedziała mi pokrótce całe swoje życie, mówiła o tym jak jako nastoletnia dziewczynka ratowała żydów przewożonych w bydlęcych wagonach przez stację, obok której mieszkała. O tym jak będąc członkiem AK pomagała żołnierzom tej formacji. Po wojnie brała czynny udział w odbudowie Gdańska, Pracowała w Stoczni i uczyła młodszych od siebie pisania i czytania. W latach 60tych musiała przejść na rentę, z powodu obrażeń odniesionych w czasie wojny, kiedy pobita przez SSmana, była przez kilka tygodni sparaliżowana, po wojnie uszkodzony kręgosłup zaczął znowu szwankować i pani Janina do dzisiaj ma straszne problemy z chodzeniem. Mimo to nie przestała działać. Założyła jedną z pierwszych w Polsce organizacji zrzeszających najmłodszych żołnierzy AK. Nadal czynnie wspomagała odbudowę miasta. Pracowała z młodzieżą, latami wożąc dzieciaki z Gdańskich szkół trasą tzw. Marszu Śmierci z Obozu Koncentracyjnego Sztuthoff...
Ale żeby móc tego wszystkiego dokonać, szczególnie w czasach PRL'u, pani Janina musiała być członkiem nie zawsze niezależnych organizacji. ZSMP, ZBOWID, Itp...Kiedy nastały czasy tzw. "Wolności" i już nikt nikogo nie miał szykanować, pani Janinie wytknięto współpracę z tymi właśnie organizacjami. Światowy Związek AK jak tylko powstał wyklął założoną przez panią Janinę organizację i uznał ją za działalność komunistyczną. Władze miasta, dla którego zrobiła tak wiele, odżegnują się od jakiejkolwiek pomocy, nawet kiedy chodzi o organizację wspomnianego wcześniej rajdu z KL Sztuthoff.
Na koniec dodam tylko, że pani Janina od zawsze była członkiem opozycji antykomunistycznej, czynnie ją wspomagając, w jej mieszkaniu pełno jest pamiątek z tego okresu. Pamiątek, na tyle cennych, że część z nich przejęło od niej muzeum Solidarności.

Całe swoje życie "Romana" --> pseudonim AK --> poświęciła na pomaganie innym i działanie na rzecz wspólnoty i miasta, w którym przyszło jej żyć. Nigdy nie zważała na ustrój, partyjnych macherów i ich groźby i prośby, ale wtedy trzeba było umiejętnie lawirować pomiędzy trybami tej komunistycznej machiny, żeby móc osiągnąć więcej dla innych. Przykro mi, że ta sama działalność, która kiedyś ratowała komuś życie, dzisiaj wytykana jest pani Janinie jako grzech przez tych, głównie, których dupska były wtedy ratowane...

Ale pani Janina nie narzeka...gdyby tylko udało się załatwić autokar i móc, choć raz jeszcze, pojechać z młodzieżą...

Image Hosted by ImageShack.us



Soth
Patterson
Greenfield
Stoddart
Danieluk
Lamson
Magnum
Contact
Panos
VII
Digital Journalist
Zapomniane Miasto
Mechanik

2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad

[Księga gości]
Wyślij wiadomość