OKNO

Hitler
02/10/2007 17:38 Link Komentuj (1)


Dwa tygodnie temu poznałem człowieka, który opowiedział mi o tym, jak będąc małym chłopcem stał na rogu dzisiejszej ulicy Słowackiego i widział wjeżdżającego do Gdańska Adolfa H. Jechał powoli, w otwartym samochodzie, otoczony eskortą, lubił to miasto.

Image Hosted by ImageShack.us

Mój rozmówca pamięta jeszcze jego głos, wrzeszczący ze stojącego na kredensie radia. O wyższości rasy nad rasą i o Bogu... przede wszystkim o Bogu.


Alexandra Boulat
07/10/2007 01:10 Link Komentuj (2)


Image Hosted by ImageShack.us

Pamiętam, że jej zdjęcia zrobiły na mnie ogromne wrażenie, kiedy pierwszy raz zobaczyłem je w piśmie National Geographic w 2000 roku. Pół numeru poświęcone było zakończonej właśnie wojnie w Kosowie. Była tam ilustrowana zdjęciami Boulat opowieść o Albańczykach i ich kulturze, oraz jej własny artykuł o walkach, które się tam odbyły. Prawdę pisząc, bardziej od wojennej fotografii, lubię "domowe" zdjęcia tej pani, opowieść o Paryżu i wspaniały portret kończącego swoją karierę Yves Saint Laurent'a. Ostatnie lata swojej kariery poświęciła całkowicie Palestynie, tworząc nie tylko przejmujące zdjęcia walk, ale przede wszystkim znakomity i prawdziwy obraz społeczeństwa po obydwu stronach barykady. Niestety jak podano właśnie na stronach agencji VII Alexandra Boulat zmarła wczoraj w jednym z paryskich szpitali. Szkoda.


Bitwa
11/10/2007 18:52 Link Komentuj (0)


Gdzieś na południowych krańcach Wyżyny Biurkowej, spod sufitu nieba, wyłania się czarny obiekt. Słychać ryk silników wyrzucających w powietrze jaskrawy płomień spalin. Chwilę krąży pomiędzy chmurami, w końcu skręca w kierunku jasnego jak lampa słońca. Wydawać by się mogło, że przestrzeń należy tylko do niego, ale gdzieś na drugim końcu horyzontu pilot myśliwca już go namierza. Leci po cichu, niezauważony. Nie odrywając wzroku od swojej ofiary, odbezpiecza jedyną pozostałą mu rakietę. Gdy czarny obiekt zdaję się znikać w blasku słońca, wskazujący palec pilota zsuwa się na czerwony klawisz spustu. Czeka tylko na sygnał blokady celu. Jest! Na kwarcowym wyświetlaczu pojawia się napis LOCKED. W uszach dudni jeszcze sygnał dźwiękowy, gdy spod skrzydła, niczym strzała wystrzelona z łuku, wyrywa się rakieta powietrze-powietrze i leci prosto do słońca, dokładnie tam gdzie jeszcze chwilę temu migotał czarny obiekt. Chwila ciszy. Moment wahania... i ...potwierdzenie. Z za lampy wypada trafiona skarpetką mucha.

Bitwa została wygrana!

Image Hosted by ImageShack.us


Coś dla innych
14/10/2007 16:20 Link Komentuj (3)


Ponieważ mój pomysł ze schodzeniem z tego świata jest zasadniczo przedsięwzięciem szalenie samolubnym i egoistycznym, co więcej swoim zasięgiem obejmuje tylko moją nieskromną osobę i na niej tylko się koncentruje, postanowiłem przed zaplanowanym zejściem zrobić coś dla innych. Chciałbym zabrać Was w podróż, która dla mnie stała się podróżą życia.

Image Hosted by ImageShack.us

Na pomysł eseju ZAPOMNIANE MIASTO, wpadłem właściwie przypadkowo, kiedy po semestralnym zaliczeniu na podłodze mojego pokoju znalazły się odbitki z kilku tematów. Leżały tam zdjęcia mojej Babci, zapomnianej gdańskiej architektury oraz zdjęcia przyrody robione tylko dla siebie, jako odskocznia od rzeczywistości. Trzy pozornie odległe od siebie tematy połączyły się w jedną całość. Oczywiście nie jest tak, że pracę nad tym esejem zacząłem tylko dlatego. Na moje zainteresowanie znikającą w Gdańsku rzeczywistością ogromny wpływ miały prowadzone (i nagrywane) do dzisiaj rozmowy z Babcią, a także tempo zmian jakie w ostatnich kilku latach zachodzą w otaczającej mnie przestrzeni. Przez całe swoje życie mieszkałem obok jednostki wojskowej, a za dwa lata mieszkać będę koło nowego osiedla, mimo, że nawet na moment nie wyprowadziłem się z mieszkania. To dość dziwne uczucie, trochę tak jak utrata kawałka tożsamości.

Oglądane miejsca, ich klimat, klimat opowiadań bohaterów moich zdjęć, sprawiły, że powoli zacząłem przenosić się w przeszłość, do zupełnie innych realiów, innych ludzi z ich niespotykanym dzisiaj systemem wartości. Z każdą poznaną osobą i z każdym sfotografowanym miejscem odkrywała się przede mną historia miasta, której nie sposób znaleźć w jakichkolwiek naukowych opracowaniach, sympozjach czy publikacjach. Kawałek po kawałku powstał obraz miasta złożony z pozornie nieistotnych życiowych perypetii moich rozmówców.

Esej nie jest jeszcze skończony, po zrobieniu zdjęć muszę jeszcze stworzyć stronę www, na której połączę zdjęcia z nagranymi rozmowami i odgłosami prezentowanych w tym opracowaniu miejsc, ale materiału jest już na tyle dużo, że mogę powoli zacząć go pokazywać.

Mam nadzieję, że można się będzie czegoś z tych zdjęć nauczyć.


Ogórkowa
18/10/2007 20:05 Link Komentuj (3)


Są pewne rzeczy, które przed moim radosnym i tryumfalnym zejściem z tego świata, zrobić muszę. Jedną z nich jest wyjaśnienie kto robi najlepszą zupę ogórkową na świecie. Po kolei. W któreś zimowe popołudnie moja świeżo poderwana, druga połowa poinformowała mnie, o dumie jaką pała do siebie samej, w związku ze zrobieniem, jak twierdziła, najlepszej zupy ogórkowej na świecie. Co więcej twierdziła uparcie, że gotowanie tzw. najlepszych na świecie ogórkowych przychodzi jej łatwo i zdarza się często. Nic bardziej mylnego - powiedziałem wtedy i obiecałem publiczne wyjaśnienie czyja ogórkowa jest tak naprawdę najlepsza i dlaczego. Aby tego dokonać, muszę przenieść szanownych czytających...

Image Hosted by ImageShack.us

...do wspaniałego lata 2005 roku, wtedy właśnie rozpoczyna się proces powstawania tegorocznych (2007) zup ogórkowych, a w raz z nim moja historia. Co tydzień, przez całą pierwszą połowę lata, zaraz po porannej herbacie, zagryzionej ztostowanym na węgiel chlebem z dżemem, moja dziewięćdziesięciojedno letnia Babcia wybierała się na Oliwski rynek, gdzie po dokonaniu bardzo surowej selekcji kupowała najlepsze z najlepszych ogórków dostępne w tej części miasta. Po przywiezieniu do domu, umyciu, i dodaniu niezbędnych przypraw i ziół, z każdej takiej partii powstawał kilku litrowy dzban małosolnych, które następnie znikały dodawane do kanapek i sałatek. Ponieważ małosolniaków zawsze było troszeczkę za dużo, z każdego dzbana zostawał mały słoik przekiszonych już ogórków. Kiedy tylko takich słoików nazbierało się więcej Babcia znosiła wszystkie do piwnicy, gdzie pozostają dojrzewając w chłodnym i ciemnym pomieszczeniu, aż do czasu kiedy starsza Pani postanawia zatrudnić je do jeszcze jednej roboty. Zakłada wtedy ocieplane kapcie i z siatką w ręku schodzi do podziemi, gdzie przy słabym świetle latarki ocenia, który słoik doszedł na tyle, że można zeń zrobić zupę. Wybrany trafia na górę gdzie jest myty, a jego zawartość opróżniana i dzielona na ogórki i resztę szmelcu. Nie muszę chyba pisać jaką moc mają tak zakiszone ogórki...wystarczy zaznaczyć, że o otwarciu słoja wiedzą wszyscy sąsiedzi. Kolejnym etapem jest skrupulatne mycie i obieranie materiału, który po ręcznym poszatkowaniu, trafia następnie do gara, i przez kolejnych parę godzin powoli wypuszcza swoje aromaty w roztworze rosołu i śmietany. Do tej mieszanki należy oczywiście, w celu dopełnienia struktury i konsystencji dodać jeszcze trochę innych warzyw, takich jak bulwy na przykład. Tak zrobiona zupa podawana jest w temperaturze 100 stopni Celsjusza ( Babcia nie uznaje innej ) i w szare jesienno zimowe wieczory dostarcza niezapomnianych wrażeń smakowo-zapachowych. I to właśnie jest NAJLEPSZA ZUPA OGÓRKOWA NA ŚWIECIE.


IV RP
22/10/2007 16:28 Link Komentuj (2)


Image Hosted by ImageShack.us

Dnia 21 października z powierzchni ziemi IV RP znika. Wieczne odpuszczenie racz jej dać Panie i upewnij się proszę, że nie zmartwychwstanie...


Liście lecą z drzew
29/10/2007 23:41 Link Komentuj (6)


...A ja tymczasem powoli zbieram się do odlotu na tamten świat. Jesienna aura oraz znakomita muzyka Tord Gustavsen Trio nastawiają prorefleksyjnie. Przed moją, zaplanowaną na przyszły miesiąc, śmiercią rozważam możliwość napisania małego podsumowania, takiego swoistego rachunku sumienia. Nie to, że mam na nim aż tyle, ale zawsze warto poddać to ocenie ziemiańskich współbraci.

Image Hosted by ImageShack.us


Soth
Patterson
Greenfield
Stoddart
Danieluk
Lamson
Magnum
Contact
Panos
VII
Digital Journalist
Zapomniane Miasto
Mechanik

2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad

[Księga gości]
Wyślij wiadomość