OKNO

Koniec
12/11/2007 23:45 Link Komentuj (11)


Drzewa wokół szumią na wietrze, pod nimi ze spuszczonymi głowami stoi rodzina i najbliżsi przyjaciele, wszyscy spoglądają ponuro na znikającą pod ziemią trumną. Ktoś zdążył jeszcze rzucić kwiaty, słychać szlochanie kilku zebranych na tej ponurej ceremonii dam. Na alejce znajdującej się powyżej grobu stoi kilku muzyków, grają Lacrimosę, gdy trumna uderza o dno grobu. Wszystko jest dokładnie tak jak zaplanował, szary, deszczowy poranek, szum drzew i Mozart. Nie można wyobrazić sobie lepszego zejścia ze sceny. Kim był ów tajemniczy człowiek ukrywający się pod pseudonimem Okno? Co pchnęło w kierunku śmierci?

Image Hosted by ImageShack.us

Trudno znaleźć odpowiedzi na wszystkie frapujące pytania. O autorze tego bloga wiemy niewiele. Urodzony trzydzieści lat temu w przeciętnej mieszczańskiej rodzinie. Na prawdę nazywał się Zdzisław, nie najlepsze imię dla małego chłopca ale rodzice do końca nie mogąc wybrać takiego, które zadowoliłoby ich oboje wybrali, na złość sobie zapewne, imię księdza udzielającego chrztu. Szykanowany i wyśmiewany, Mały Zdzisio spędzał szkolne przerwy schowany w najciemniejszym kącie korytarza. Kiedy większość jego rówieśników grała po szkole w piłkę, bawiła sie w wojnę lub wyścigi rowerowe, Zdzisław wracał szybko do domu i godzinami wpatrywał się w ponury widok za oknem. Dzień za dniem, powoli weń wrastając. On jeden zawsze dostrzegał w nim różnice, nawet wtedy gdy inni niczego nie widzieli. Pierwszy aparat podsunął mu Ojciec, chociaż na początku nie wykazał nim większego zainteresowania. Zaczął fotografować, dopiero kiedy zrozumiał, że tylko aparatem może zarejestrować niewidzialne dla innych różnice. Powoli, nie wiedzieć nawet kiedy, uzbierał kilkaset zdjęć, kolekcję jedynych niepowtarzalnych i dla wielu, niewidzialnych momentów tego z pozoru nudnego miejsca. Najgorsze nastąpiło jednak gdy swoje zdjęcia zaczął pokazywać na specjalnie zmajstrowanym blogu. Okazało się bowiem, że to nie ludzkie oczy nie widzą tak oczywistych różnic, a umysł, za leniwy by zwracać na nie uwagę. Im więcej zdjęć tym bardziej niemi zdawali się być odbiorcy. Poddał się kilka tygodni temu. Uznał, że nie ma już siły na dalszą walkę. Zorganizował swą eutanazję tak by była bezbolesna i szybka. Lekarz, który mu w tym pomagał, twierdzi, że umierając cały czas się uśmiechał.
Tak kończy się ta dziwna historia, historia jednego okna i jednego okiennika. wokół znikającej pod zwałami ziemi trumny nie ma już nikogo. Zebranych ludzi przegnała stąd śnieżna zamieć. Pozostali jedynie zasypujący grób grabarze i kapela, opłacona z góry za dwie godziny grania...


Liście lecą z drzew
29/10/2007 23:41 Link Komentuj (6)


...A ja tymczasem powoli zbieram się do odlotu na tamten świat. Jesienna aura oraz znakomita muzyka Tord Gustavsen Trio nastawiają prorefleksyjnie. Przed moją, zaplanowaną na przyszły miesiąc, śmiercią rozważam możliwość napisania małego podsumowania, takiego swoistego rachunku sumienia. Nie to, że mam na nim aż tyle, ale zawsze warto poddać to ocenie ziemiańskich współbraci.

Image Hosted by ImageShack.us


IV RP
22/10/2007 16:28 Link Komentuj (2)


Image Hosted by ImageShack.us

Dnia 21 października z powierzchni ziemi IV RP znika. Wieczne odpuszczenie racz jej dać Panie i upewnij się proszę, że nie zmartwychwstanie...


Ogórkowa
18/10/2007 20:05 Link Komentuj (3)


Są pewne rzeczy, które przed moim radosnym i tryumfalnym zejściem z tego świata, zrobić muszę. Jedną z nich jest wyjaśnienie kto robi najlepszą zupę ogórkową na świecie. Po kolei. W któreś zimowe popołudnie moja świeżo poderwana, druga połowa poinformowała mnie, o dumie jaką pała do siebie samej, w związku ze zrobieniem, jak twierdziła, najlepszej zupy ogórkowej na świecie. Co więcej twierdziła uparcie, że gotowanie tzw. najlepszych na świecie ogórkowych przychodzi jej łatwo i zdarza się często. Nic bardziej mylnego - powiedziałem wtedy i obiecałem publiczne wyjaśnienie czyja ogórkowa jest tak naprawdę najlepsza i dlaczego. Aby tego dokonać, muszę przenieść szanownych czytających...

Image Hosted by ImageShack.us

...do wspaniałego lata 2005 roku, wtedy właśnie rozpoczyna się proces powstawania tegorocznych (2007) zup ogórkowych, a w raz z nim moja historia. Co tydzień, przez całą pierwszą połowę lata, zaraz po porannej herbacie, zagryzionej ztostowanym na węgiel chlebem z dżemem, moja dziewięćdziesięciojedno letnia Babcia wybierała się na Oliwski rynek, gdzie po dokonaniu bardzo surowej selekcji kupowała najlepsze z najlepszych ogórków dostępne w tej części miasta. Po przywiezieniu do domu, umyciu, i dodaniu niezbędnych przypraw i ziół, z każdej takiej partii powstawał kilku litrowy dzban małosolnych, które następnie znikały dodawane do kanapek i sałatek. Ponieważ małosolniaków zawsze było troszeczkę za dużo, z każdego dzbana zostawał mały słoik przekiszonych już ogórków. Kiedy tylko takich słoików nazbierało się więcej Babcia znosiła wszystkie do piwnicy, gdzie pozostają dojrzewając w chłodnym i ciemnym pomieszczeniu, aż do czasu kiedy starsza Pani postanawia zatrudnić je do jeszcze jednej roboty. Zakłada wtedy ocieplane kapcie i z siatką w ręku schodzi do podziemi, gdzie przy słabym świetle latarki ocenia, który słoik doszedł na tyle, że można zeń zrobić zupę. Wybrany trafia na górę gdzie jest myty, a jego zawartość opróżniana i dzielona na ogórki i resztę szmelcu. Nie muszę chyba pisać jaką moc mają tak zakiszone ogórki...wystarczy zaznaczyć, że o otwarciu słoja wiedzą wszyscy sąsiedzi. Kolejnym etapem jest skrupulatne mycie i obieranie materiału, który po ręcznym poszatkowaniu, trafia następnie do gara, i przez kolejnych parę godzin powoli wypuszcza swoje aromaty w roztworze rosołu i śmietany. Do tej mieszanki należy oczywiście, w celu dopełnienia struktury i konsystencji dodać jeszcze trochę innych warzyw, takich jak bulwy na przykład. Tak zrobiona zupa podawana jest w temperaturze 100 stopni Celsjusza ( Babcia nie uznaje innej ) i w szare jesienno zimowe wieczory dostarcza niezapomnianych wrażeń smakowo-zapachowych. I to właśnie jest NAJLEPSZA ZUPA OGÓRKOWA NA ŚWIECIE.


Coś dla innych
14/10/2007 16:20 Link Komentuj (3)


Ponieważ mój pomysł ze schodzeniem z tego świata jest zasadniczo przedsięwzięciem szalenie samolubnym i egoistycznym, co więcej swoim zasięgiem obejmuje tylko moją nieskromną osobę i na niej tylko się koncentruje, postanowiłem przed zaplanowanym zejściem zrobić coś dla innych. Chciałbym zabrać Was w podróż, która dla mnie stała się podróżą życia.

Image Hosted by ImageShack.us

Na pomysł eseju ZAPOMNIANE MIASTO, wpadłem właściwie przypadkowo, kiedy po semestralnym zaliczeniu na podłodze mojego pokoju znalazły się odbitki z kilku tematów. Leżały tam zdjęcia mojej Babci, zapomnianej gdańskiej architektury oraz zdjęcia przyrody robione tylko dla siebie, jako odskocznia od rzeczywistości. Trzy pozornie odległe od siebie tematy połączyły się w jedną całość. Oczywiście nie jest tak, że pracę nad tym esejem zacząłem tylko dlatego. Na moje zainteresowanie znikającą w Gdańsku rzeczywistością ogromny wpływ miały prowadzone (i nagrywane) do dzisiaj rozmowy z Babcią, a także tempo zmian jakie w ostatnich kilku latach zachodzą w otaczającej mnie przestrzeni. Przez całe swoje życie mieszkałem obok jednostki wojskowej, a za dwa lata mieszkać będę koło nowego osiedla, mimo, że nawet na moment nie wyprowadziłem się z mieszkania. To dość dziwne uczucie, trochę tak jak utrata kawałka tożsamości.

Oglądane miejsca, ich klimat, klimat opowiadań bohaterów moich zdjęć, sprawiły, że powoli zacząłem przenosić się w przeszłość, do zupełnie innych realiów, innych ludzi z ich niespotykanym dzisiaj systemem wartości. Z każdą poznaną osobą i z każdym sfotografowanym miejscem odkrywała się przede mną historia miasta, której nie sposób znaleźć w jakichkolwiek naukowych opracowaniach, sympozjach czy publikacjach. Kawałek po kawałku powstał obraz miasta złożony z pozornie nieistotnych życiowych perypetii moich rozmówców.

Esej nie jest jeszcze skończony, po zrobieniu zdjęć muszę jeszcze stworzyć stronę www, na której połączę zdjęcia z nagranymi rozmowami i odgłosami prezentowanych w tym opracowaniu miejsc, ale materiału jest już na tyle dużo, że mogę powoli zacząć go pokazywać.

Mam nadzieję, że można się będzie czegoś z tych zdjęć nauczyć.


Bitwa
11/10/2007 18:52 Link Komentuj (0)


Gdzieś na południowych krańcach Wyżyny Biurkowej, spod sufitu nieba, wyłania się czarny obiekt. Słychać ryk silników wyrzucających w powietrze jaskrawy płomień spalin. Chwilę krąży pomiędzy chmurami, w końcu skręca w kierunku jasnego jak lampa słońca. Wydawać by się mogło, że przestrzeń należy tylko do niego, ale gdzieś na drugim końcu horyzontu pilot myśliwca już go namierza. Leci po cichu, niezauważony. Nie odrywając wzroku od swojej ofiary, odbezpiecza jedyną pozostałą mu rakietę. Gdy czarny obiekt zdaję się znikać w blasku słońca, wskazujący palec pilota zsuwa się na czerwony klawisz spustu. Czeka tylko na sygnał blokady celu. Jest! Na kwarcowym wyświetlaczu pojawia się napis LOCKED. W uszach dudni jeszcze sygnał dźwiękowy, gdy spod skrzydła, niczym strzała wystrzelona z łuku, wyrywa się rakieta powietrze-powietrze i leci prosto do słońca, dokładnie tam gdzie jeszcze chwilę temu migotał czarny obiekt. Chwila ciszy. Moment wahania... i ...potwierdzenie. Z za lampy wypada trafiona skarpetką mucha.

Bitwa została wygrana!

Image Hosted by ImageShack.us


Alexandra Boulat
07/10/2007 01:10 Link Komentuj (2)


Image Hosted by ImageShack.us

Pamiętam, że jej zdjęcia zrobiły na mnie ogromne wrażenie, kiedy pierwszy raz zobaczyłem je w piśmie National Geographic w 2000 roku. Pół numeru poświęcone było zakończonej właśnie wojnie w Kosowie. Była tam ilustrowana zdjęciami Boulat opowieść o Albańczykach i ich kulturze, oraz jej własny artykuł o walkach, które się tam odbyły. Prawdę pisząc, bardziej od wojennej fotografii, lubię "domowe" zdjęcia tej pani, opowieść o Paryżu i wspaniały portret kończącego swoją karierę Yves Saint Laurent'a. Ostatnie lata swojej kariery poświęciła całkowicie Palestynie, tworząc nie tylko przejmujące zdjęcia walk, ale przede wszystkim znakomity i prawdziwy obraz społeczeństwa po obydwu stronach barykady. Niestety jak podano właśnie na stronach agencji VII Alexandra Boulat zmarła wczoraj w jednym z paryskich szpitali. Szkoda.


Hitler
02/10/2007 17:38 Link Komentuj (1)


Dwa tygodnie temu poznałem człowieka, który opowiedział mi o tym, jak będąc małym chłopcem stał na rogu dzisiejszej ulicy Słowackiego i widział wjeżdżającego do Gdańska Adolfa H. Jechał powoli, w otwartym samochodzie, otoczony eskortą, lubił to miasto.

Image Hosted by ImageShack.us

Mój rozmówca pamięta jeszcze jego głos, wrzeszczący ze stojącego na kredensie radia. O wyższości rasy nad rasą i o Bogu... przede wszystkim o Bogu.


Kto wie ile aut widać dzisiaj w oknie?
27/09/2007 18:56 Link Komentuj (6)


Image Hosted by ImageShack.us

Każdego roku w Polsce sprzedaje/kupuje się ponad milion aut. To dość przerażająca statystyka biorąc pod uwagę fakt, że do systemu autostrad i ulic rocznie dodaje się zaledwie klika kilometrów dróg. Na Pomorzu, w ciągu roku, dodano słynne 500 metrów.

A mnie od tego ciągłego siedzenia w furmance strasznie rypie kręgosłup...


Szczęśliwie
25/09/2007 17:55 Link Komentuj (6)


Szczęśliwie zakończył się już, wspomniany wcześniej, szkolny plener. W kwestii mojej na ten temat opinii nic się nie zmieniło --> dalej uważam, że to tragiczna strata czasu i wielu dni cennego urlopu. Wykładnią tego czym kazano się nam tam zajmować, niech będzie TO zdjęcie, pokazujące moich kolegów walczących z tematem " jajko".

Tym czasem do Polski zawitała Jesień, którą po zreperowaniu mojego magnetofonu, powitałem muzyką Joshua Redman'a. Jest wprost idealna do długich i żółtych wieczorów za miastem oraz do zalegania w coraz bardziej zakorkowanym Gdańsku.

Image Hosted by ImageShack.us

...A gdy miasto pochłania w końcu ciemność, zaraz przed pójściem spać, na rozwój wyobraźni i fantastycznych wizji, aplikuję sobie dźwięki innego zgoła typu. Muzyka Klausa Schultze to bardzo ciężka elektronika, której oficjalnie, nadal nie wolno mi słuchać w domu. Tej Jesieni polecam album Audentity oraz absolutnie-kurna-bezkonkurencyjny Picutre Music. Wychowałem się na tej muzyce. Gdyby nie ona pewnie nigdy nie zająłbym się fotografią. Do dzisiaj starsze nagrania tego, niemieckiego kompozytora, pozostają jedną z głównych inspiracji. Bo przecież muzyka jest zawsze inspiracją...Nie?

Na koniec pozwolę sobie wrócić, na kilka słów, do projektu Eutanazja, nad którym ostatnio pracuję. Cieszę się, z każdego komentarza dotyczącego tej akcji, tym bardziej jeżeli prowokuje do dyskusji. Właśnie dlatego muszę odpowiedzieć Lizz'owi, który jak widzę, z jednej strony wiernie mi kibicuje, z drugiej zaś poddaje w wątpliwość sens i wiarygodność całej operacji. Komentując poprzedni wpis i moją nieobecność spowodowaną plenerem, Lizz napisał (mam nadzieję, że nie urażę nikogo cytując tą wypowiedź) :

buahahahhahaha
teraz to juz przegiales.
jakbym mial umrzec za np. miesiac to OSTATNIĄ rzeczą jaką bym robil to zawalal sobie ostatnie dni mojego zycia jakaś przymusową nauka ktora w danej sytuacji bylaby o kant dupy potłuc.

Dobra uwaga, ale z drugiej strony drogi Lizzie co innego robić?! położyć się i czekać, aż na progu mojego skromnego pokoju stanie ubrana w obdarty, czarny płaszcz Kostucha, nachyli się nade mną, pizgnie kosą w klawiaturę i powie: Te...Okno, dosyć tego blogowania, czas na nas, zbieraj się, idziemy...?

Śmierć w gruncie rzeczy jest nieoderwalną częścią życia! To właśnie dlatego wymyśliłem tak, na pozór absurdalną operację. Nie mam doła, nie narzekam na swoje, cokolwiek ciekawe życie, nawet Pannę mam niczego sobie...Postanowiłem poddać się eutanazji nie po to, żeby z czymś skończyć lub od czegoś uciec, ale po to żeby zrobić coś nowego, zaspokoić ciekawość i zobaczyć co następuje po...

Bardzo dziękuję za Twoje i inne komentarze, zapraszam do dalszej zabawy...


Przerwa
18/09/2007 21:46 Link Komentuj (4)


Informuję wszystkich Państwa, że jeszcze nie umarłem, a długa przerwa w pisaniu spowodowana jest koniecznością codziennego uczęszczania do szkoły --> krótko pisząc: Plener ASP trwa...

Image Hosted by ImageShack.us


Jesień
09/09/2007 22:31 Link Komentuj (10)


Czuć ją już w powietrzu i widać na twarzach wszystkich tych, którzy jej nie lubią. Dni robią sie coraz krótsze, temperatura spada w końcu do jakiegoś normalnego poziomu, słońce nie pali już tak jak jeszcze miesiąc temu. No i te kolory...te zapachy, szum wiatru przelatującego przez drzewa...muzyka Arvo Part'a smakuje teraz zupełnie inaczej... Nadchodzi moja ulubiona pora roku. Nadchodzi Jesień.

Image Hosted by ImageShack.us

Miło mi, że mój "eutanazyjny" pomysł, wywołał tak miłe reakcje. Zapewne jednak, większość nie traktuje go zbyt poważnie. Tymczasem udało mi się już znaleźć lekarza, który przeprowadzi całą operację szybko i sprawnie. Aby ominąć polskie prawo, postanowiłem zastosować metodę na "skórę", wykorzystywaną już od dawna w karetkach pogotowia w mieście Łodzi (i nie tylko). Niestety nawet umrzeć nie da się w naszych czasach za darmo. Lekarz zażądał pięćdziesięciu tysięcy (50,000) PLN. Z drugiej strony kwota ta ostatecznie rozwiąże problem ewentualnego testamentu i długów --> po prostu muszę spieniężyć wszystko co mam, i jeszcze trochę, więc nic po mnie nie zostanie. No może oprócz paru szalonych idei.


Im szybciej tym lepiej
02/09/2007 22:40 Link Komentuj (11)


Image Hosted by ImageShack.us

Biorąc tą zasadę pod uwagę, postanowiłem zmienić datę mojej eutanazji na 9 listopada, tak by stypa odbyła się w sobotę.

Szukam trumny --> najprostszy model, na 185 cm. wzrostu, nie musi być specjalnie szeroka, może być używana. Płacę gotówką.


Postanowiłem zejść z tego świata
31/08/2007 17:36 Link Komentuj (17)


Mój rocznik obchodzi w tym roku 30 rocznicę produkcji. Uważam, że nasze dotychczasowe życie było jednym z najciekawszych jakie można sobie było wyobrazić. Najpierw jako małe dzieci, funkcjonowaliśmy pod czujnym okiem naszych rodziców, w czasach głębokiego PRLu, a kiedy w 1989 roku historia Polski wchodziła w kolejny wiraż , zakończony bezkrwawą rewolucją i ostatecznym zrzuceniem komunistycznego jarzma, byliśmy już na tyle dorośli by być całkiem świadomymi świadkami tych wydarzeń. Dorastając w całkiem nowej, wolnorynkowej rzeczywistości staliśmy się przejściową generacją, na tyle starą by pamiętać komunę i na tyle młodą by bez większego bólu przyzwyczaić się do nowej Polski.
Podczas gdy większość moich znajomych i przyjaciół ze szkoły w huczny i wesoły sposób obchodziło rocznicę swoich urodzin, ja wpadłem na zgoła inny pomysł. 10 Listopada, na dzień przed moimi urodzinami poddam się, przeprowadzonej pod czujnym okiem lekarzy, EUTANAZJI. Tą metodą, następnego dnia będę już martwy i zamiast rocznicowych obchodów mojego na ten świat przyjścia, będę mógł wszystkich zaprosić na celebrację mojego zeń zejścia.

Image Hosted by ImageShack.us

Odpowiednie przygotowania są już w toku, zamierzam regularnie informować czytających tego bloga o ich przebiegu.


Patriota
28/08/2007 17:28 Link Komentuj (2)


Pamiętam jak pod koniec jednej z pamiętnych imprez w słynnej willi na ulicy F18, zataczając się solidnie od wódy, rozmawialiśmy z moim przyjacielem B.B. o patriotyzmie i ludziach, którzy wybierają najłatwiejsze wyjście wiejąc z tego kraju. Pamiętam jak obiecywaliśmy sobie, że nigdy stąd nie wyjedziemy. To było rok temu, teraz willa F18 została sprzedana, a ja toczę coraz bardziej zaciętą bitwę z samym sobą. Za każdym razem kiedy włączam telewizję lub słucham w radiu wiadomości z sejmu...przegrywam kolejną rundę.

Image Hosted by ImageShack.us

Dobrze, że w pobliżu są jeszcze Kaszuby, tam na polach i w lesie, radio bardzo słabo odbiera...


Soth
Patterson
Greenfield
Stoddart
Danieluk
Lamson
Magnum
Contact
Panos
VII
Digital Journalist
Zapomniane Miasto
Mechanik

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad

[Księga gości]
Wyślij wiadomość